Balcerowicz musi odejść

No i wreszcie lepper (pisownia małą literą celowa) dopiął swego. A właściwie nie tyle on dopiął, ile nieubłagany upływ czasu zrobił mu przysługę – kadencja Balcerowicza się skończyła. Tym samym odchodzi ze stanowiska jeden z najbardziej fachowych i – jak to się teraz modnie mawia – "merytorycznych" ludzi na swoim urzędzie.

Balcerowicza można nie lubić. I nie lubi się go – głównie wśród "ludu", który był i jest zbyt ciemny (© by kurski) by zrozumieć, że populizm i demagogia nie uzdrawia finansów, nie umacnia pieniądza, nie sprzyja rozwojowi gospodarczemu w długim okresie. Tym niemniej Leszkowi Balcerowiczowi nie można odmówić właśnie tego – że podejmował decyzje tyleż słuszne makroekonomicznie, ile bardzo trudne i bardzo niepopularne. Robił coś, co w epoce pisizmu jest nie do pomyślenia – działał dla dobra Polski bez oglądania się na sondaże i własną popularność. I za to mu chwała. Nie doczeka się z pewnością pomników, póki do wyborów w Polsce chodzi głównie elektorat z moherem zamiast mózgu. Ale wierzę głęboko, że historia oceni jego działalność sprawiedliwie. Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć: "Dziękuję, Panie Profesorze".

Dodaj komentarz