Euro 2012 w Polsce

Polska (wraz z Ukrainą, dla ścisłości) dosłownie minuty temu została ogłoszona organizatorem Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku. No i fajnie. Nie jestem i nigdy nie byłem kibicem czy sportowcem (nawet tym kanapowym). Więc w kontekście sportowym fakt ten mnie ani ziębi, ani grzeje. To, co mnie szczególnie ciekawi, to implikacje polityczno-administracyjne tego faktu. A mianowicie – wszystkie media krzyczały o niewątpliwych korzyściach dla całego kraju z organizacji takiej imprezy (krzyczały tym głośniej i tym częściej, im bliżej było momentu podjęcia decyzji przez UEFA). Oto podobno nagle będziemy mieli Eldorado bis (pierwsze zaczęło się jakoby po wstąpieniu do UE) – nowe drogi, hotele, stadiony i cholera wie, co tam jeszcze. W porzo – jestem za. Ale mam dwa pytania:

  1. Kto wybuduje te drogi, hotele i stadiony? – wiadomo przecież, że kwiat (a właściwie łodyga, liść i korzeń też) polskiego budowlaństwa kładzie dachy i leje asfalt Anglikom i Irlandczykom.
  2. Czy do 2012 ogłoszone zostanie moratorium na polską biurokrację? – przecież widać gołym okiem, że banda idiotów nawet mając pieniądze za friko (z UE) nie umie wybudować jednej porządnej autostrady!

Wniosek – organizujemy jakąkolwiek imprezę tej rangi dwa razy – pierwszy i ostatni. Nie sądzę, żeby populizm i demagogia, będące tak naprawdę jedynymi obszarami, w których klasa rządząca celuje, pomogły uporać się z jakimś realnym zadaniem (sorry chłopaki – stadionów IPN za was nie zbuduje). Nie chcę być złym prorokiem, ale jakoś nie widzę niczego, co skłoniłoby mnie do zajęcia tutaj innego stanowiska…

Komentarze

  1. voogee

    Niesamowite… wierzyć się nie chce. To tak jakby Mistrzostwa Europy w Disco Polo organizować w Niemczech (lol)… Jestem ciekaw co z tego wyniknie – na pewno jakiś cyrk z tego będzie (np. po Wrocławiu to nawet na piechotę się pewnie nie przejdzie 😉

Dodaj komentarz