Statyw Velbon Ultra Luxi SF — mini test / recenzja

Wczoraj dotarł wreszcie do mnie zamówiony statyw Velbon Ultra Luxi SF (z niewiadomych przyczyn zawsze w sklepach pisany z myślnikiem — „Lux-i”, zamiast – jak na stronie producenta – „Luxi”). Mimo starań nie udało mi się nigdzie w Sieci znaleźć jakiejkolwiek recenzji bądź testu, więc kupowałem go nieco w ciemno. Postaram się zatem sam przedstawić swoje pierwsze wrażenia.
Wczoraj dotarł wreszcie do mnie zamówiony statyw Velbon Ultra Luxi SF (z niewiadomych przyczyn zawsze w sklepach pisany z myślnikiem — „Lux-i”, zamiast – jak na stronie producenta – „Luxi”). Mimo starań nie udało mi się nigdzie w Sieci znaleźć jakiejkolwiek recenzji bądź testu, więc kupowałem go nieco w ciemno. Postaram się zatem sam przedstawić swoje pierwsze wrażenia.

Po pierwsze – statyw nie jest najtańszy (jak dla amatora – bo wiadomo, że można znaleźć statywy profesjonalne za 5000 zł i więcej). W każdym razie, razem z dostawą zapłaciłem za niego 275 zł. Dużo czy mało – sprawa do indywidualnego osądu.

Po drugie – dlaczego akurat Velbon Ultra Luxi SF? Od dłuższego czasu męczył mnie mój nabyty dawno temu na Allegro tani, aluminiowy, trzeszczący i WIELKI (nawet po złożeniu – ponad 60cm) statyw. Ok, tak naprawdę nie denerwowało mnie to, że był z Allegro, ani to, że był tani 😉 (czyt. badziewnie wykonany). Nie przeszkadzało mi nawet to, że trzeszczy. Za to wyjątkowo irytowały mnie jego gabaryty. Jak zarzuciło się na plecy plecaczek foto (z kilkoma szkłami, lampą i body w środku) a do tego jeszcze próbowało się podwiązać gdzieś ten wielgaśny statyw, wyglądało się nieco jak student na podejściu do schroniska w Tatrach.

Stwierdziłem zatem, że czas na zmiany. Oto kilka kryteriów, jakimi się kierowałem szukając następcy:

  • Po pierwsze i najważniejsze – musiał być jak najmniejszy po złożeniu.
  • Musiał unieść dSLR z min. 1kg obiektywem,
  • Po rozłożeniu musi mieć ponad metr,
  • Miał być porządnie wykonany,
  • Najlepiej żeby miał głowicę kulkową,
  • Nie byłoby źle, gdyby pozwalał na fotografię macro (kilkanaście centymetrów nad ziemią),
  • Mogłaby być szybkozłączka.

Velbon Ultra Luxi SF spełnia wszystkie wymienione postulaty, za wyjątkiem ostatniego  – co – muszę przyznać – nawet niespecjalnie mi przeszkadza. Nie trzeba nosić pod aparatem płytki, która miejscami (przynajmniej w starym statywie) mi przeszkadzała. Za to w Luxi SF aparat dokręca się bardzo szybko i wygodnie (bez kręcenia aparatem, czego się obawiałem — wystarczy obracanie głowicą kulkową po przyłożeniu aparatu – stąd charakterystyczny kształt „nakrętki” na brzegach głowicy).

Dane techniczne

Dane techniczne Velbon Ultra Luxi SF
Maksymalna wysokość po rozłożeniu 121cm + 18cm wysuwanej głowicy
Minimalna wysokość pracy 17,8cm
Wysokość po złożeniu 34,2cm
Waga 0,97kg
Maksymalne obciążenie 2kg

Jakość wykonania

To jest pierwsze, co uderza po wzięciu statywu do ręki. Nie mam pojęcia z jakiego stopu go zrobiono, ale jest zarówno lekki (niemal jak aluminium), jak i dający poczucie solidności i „spójności” (w przeciwieństwie do jego aluminiowo-allegrowego poprzednika).

Funkcjonalność

Mając pierwszy raz do czynienia z głowicą kulkową (w tym przypadku, zgodnie z informacją na stronie producenta – jest to model PH-353), obawiałem się nieco dwóch rzeczy – stabilności aparatu po zablokowaniu w wybranej pozycji oraz braku rączki do „panoramowania”. Jak się okazało – niesłusznie. Po „rozluźnieniu” bardzo wygodnie i o wiele bardziej naturalnie niż w przypadku tradycyjnej głowicy można ustawiać aparat w dowolnej pozycji (horyzontalnej/wertykalnej) i pod dowolnym kątem. Po zaciśnięciu motylka aparat jest bardzo stabilny – nic się nie obsuwa czy nie kręci.

Druga sprawa – rozkładanie nóżek. Nie ma tu żadnych motylków czy innych „tradycjnych” zacisków. Zamiast tego – zgodnie ze wskazówką wydrukowaną na nóżkach – należy każdą z nich przekręcić. Słychać wtedy cztery kliknięcia – każde z nich oznacza odblokowanie kolejnych sekcji. Do zablokowania wystarczy „zakręcić” nóżkę w przeciwną stronę. Może brzmi to dziwnie, ale w praktyce naprawdę fajnie działa.

Kolejna rzecz – tryb „macro”. Po odkręceniu wewnętrznej, czarnej rurki (która daje dodatkową wysokość, na jaką możemy podnieść głowicę) i przerzuceniu trzech czarnych zatrzasków, możemy bardzo szeroko rozłożyć nóżki, dzięki czemu statyw jest w stanie uzyskać minimalną wysokość 17,8cm, co pozwala wykonywać zdjęcia macro.

Podsumowanie

Velbon Ultra Luxi SF sprawił na mnie bardzo pozytywne wrażenie – jest niezwykle kompaktowy (do tego stopnia, że jestem w stanie włożyć go do ŚRODKA mojego Mini Trekkera!), solidnie wykonany i dający szereg ciekawych funkcjonalności — od zdjęć macro, poprzez wygodne rozkładanie nóżek, po wymienną głowicę kulkową.

Za minus niektórzy mogą uznać brak szybkozłączki (którą jednak można dokupić osobno) czy poziomic (choć ja nigdy nie zwracałem na nie uwagi nawet kiedy je miałem w poprzednim statywie).

Komentarze

  1. voogee

    Ciekawie wygląda ten statyw – zwłaszcza jego niewielkie gabaryty… Może kiedyś zobaczę go na żywo, bo akurat też się zastanawiam nad zmianą swojego statywu…

  2. Yatzek

    Bardzo rzeczowy test, przekonał mnie do tego statywu. Dzięki że Ci się chciało 🙂 Pozdrawiam, dobrego światła, Yatzek

  3. kasia

    Spodobała mi się Twoja recenzja.
    Mogłbyś podać mi namiary Twojego zakupu, gdyż zabrałam się za szukanie tego statywu i mam problem.

    Pozdro
    Kasia

  4. woka57

    Kupiłem ten sam statyw i nie czytając tejże recenzji kierowalem się prawie tymi samymi kryteriami (pod Nikosia d300). Nie chcę się powtarzać, zgadzam się w 100% z recenzją. Co do głowicy, to zawsze mozna dokupić i altrnatywnie posiadać dwie np. Velbon PHD 41Q .
    Pozdrawiam wszystkich użytkowników i życzę duzo przyjemności.:)

  5. ryszard urdas

    Witam !!!!
    Kamil bardzo ciekawa recenzja !!!
    Trafiłem na nią prawie po trzech latach….ale dokładnie identyczne preferencje mam odnośnie statywu i szukając w necie dotarłem tutaj.Myślę ,że to jest strzał w dziesiatkę ten statyw.Kamil napisz tylko jak ten statywik spisuje się po trzech latach użytkowania ?
    dzięki za odpowiedź.
    Życzę nie poruszonych zdjęć…. 😀 Ryszard Urdas

    1. Kamil

      Witam 🙂
      Ze statywu wciąż jestem bardzo zadowolony. Szczególnie od czasu, kiedy kupiłem sobie torbę Lowepro Sligshot 102 AW. Statyw pasuje do niej idealnie, tworząc kompaktowy i, co ważne, lekki zestaw foto w którym (może poza lampami) można mieć ze sobą prawie wszystko co trzeba w terenie.
      Z perspektywy czasu jeśli życzyłbym sobie czegoś jeszcze od tego stata, to może kilkudziesięcu cm więcej po rozłożeniu. Jak się ma 186cm wzrostu, to jednak trochę trzeba się pochylić do aparatu 🙂 No ale quid pro quo.
      Pozdrawiam

      1. ryszard urdas

        Witam !!!
        Kamil serdeczne dzięki za szybką odpowiedź !!!Teraz już w 100% przekonany jestem do zakupu tego statywu.
        Ta torba to pełna profeska a ja to tak amatorsko focę.
        Ten ststywik to potrzebuję pod mojego sony nex.Do tej pory służyła mi chińska kopia tego statywu ale niestety nie wytrzymała zbyt długo…wiadomo chińskie badziewie,ale sam patent rozkładania i składania statywu genialny.Mam nadzieję ,że oryginalny Velbon posłuży mi dłużej.
        Jeszcze raz dzięki.
        pozdrawiam Ryszard Urdas

        1. Kamil

          Przyznaję, że w segmencie statywów nie musiałem się orientować już dawno (co chyba też świadczy na plus Velbona 🙂 ), ale kiedy to robiłem przed zakupem Ultra Luxa — wg mnie nie było nic lepszego. Moim zdaniem naprawdę jest to świetne połączenie kompaktowości z jakością i rozsądną ceną, toteż sądzę, że zakup będzie udany, czego serdecznie życzę.

Dodaj komentarz