Baterie przyszły…

No cóż… Ujmę to tak. Nadzieje na cudowną przemianą ebayowych triggerów w Pocket Wizardy okazały cię cokolwiek płonne. Mógłbym się łudzić efektem placebo i wmawiać sobie, że jest lepiej, anieżeli z badziewnymi chińskimi bateriami, które przyszły razem z triggerami z Hong-Kongu. Fakty natomiast są takie, że różnicy specjalnej nie widzę.

No ale nie ma co płakać. Trzeba po prostu zacząć robić zdjęcia. Na szczęście nie jestem profesjonalnym fotografem, mogę więc sobie pozwolić na powtarzanie ujęć (ale nie powiem, że nie jest to denerwujące). Głównym problemem z moimi CTR-301P pozostaje nie tyle wyzwalanie flashy, ile synchronizacja. Googlanie wprawdzie sugeruje, że może to równie dobrze być problem z samymi flashami (sorry, teraz muszę je nazywać „strobami”) Canona i generowanym przez nie szumem radiowym, ale nie zmienia to faktu — nie działa to wszystko tak, jak bym chciał.

Z drugiej strony, gdybym wyłożył $150 na transcievera i trafił na tenże sam problem szumu radiowego (nie byłbym pierwszy, jak widzę na Flickrze) — trafiłby mnie szlag.

Cóż mi zatem pozostaje. Praca z tym, co mam. I planowanie zmiany Speedlita 430EX na 2 x SB-26 Nikona (+ lekka dopłata). Zobaczymy, jak to wyjdzie. A póki co — kilka dalszych testów 😉 (btw — Piotrek, Ty też mógłbyś coś zapostować w końcu!! ;P ).

Komentarze

  1. voogee

    No coż  – tak to już jest z tymi triggerami – patrz na mój post. Najważniejsze jednak jest właśnie takie podejście jakie prezentujesz – nie poddawać się i „do przodu” 🙂
     
    btw. Fajny ten niebieski „hair-light”… sorka – „bald-light” :p

  2. Kamil

    „Hair-light” 😆 Tiaaa… Heh, co do triggerów – no nic, będę kombinował. Może faktycznie to kwestia tych szumów radiowych z Speedliteów. Spróbuję zamienić 430-kę na 2x SB-26.

Dodaj komentarz