Na całe szczęście, od czasu do czasu, prognozy pogody jednak się spełniają. W niedzielę na Dolnym Śląsku mieliśmy cudowne, słoneczne 15 stopni Celsjusza – zatem idealną pogodę na małą wycieczkę. Dałem się na szczęście na takową namówić mojej Asi i odwiedziliśmy wrocławskie ZOO. Pojechaliśmy dość wcześnie, w zw. z czym było bardzo przyjemnie (mało ludzi!).
Nie byłem tam dość dawno (chyba ponad rok) i muszę powiedzieć, że wiele się zmieniło (na szczęście — na lepsze). Szczególnie spodobało nam się nowe „fokarium” (o ile tak można nazwać jeden basen). Wreszcie można oglądać te śmieszne zwierzątka zarówno z góry, jak i spod wody! A jako że przy okazji udało nam się trafić na porę karmienia (zwierzaki musiały zasłużyć na swoje rybki aportowaniem różnych rzeczy, tudzież innymi wygłupami) — było naprawdę na co popatrzeć. Poniżej – jak zwykle – kilka dodatkowych fotek













Całkiem, całkiem te Twoje foczki. Ta zamyślona to mi newet kogoś przypomina
Chciałbym wierzyć, że nie wiem, kogo masz na myśli
LOL
Bardzo ładne zdjęcia
tyle, że to nie są foki, ale uchatki inaczej zwane kotikami afrykańskimi. Ostatnio byliśmy z dzieciakami w zoo i one nas uświadamiały jakie są różnice między foką a uchatką. Znalazły ostatnio fajną stronę o zoo, z której się uczą takich rzeczy, więc przed wizytą we wrocławskim zoo byliśmy solidnie merytorycznie przygotowani
swoją drogą polecam http://www.zoodladzieci.pl
r.
Dziękuję za korektę
Nie znam się na tym kompletnie — jak coś jest obłe, szare i klaszcze płetwami prosząc opiekuna o rybki, to dla takiego laika jak ja — foka