Zobacz rozmiar 1:1

Zima 2009 – początek

W niedzielę nadszedł czas na spóźnioną inaugurację zimowych fotek outdoor. Wytrzymałem całe 15 min (proporcjonalnie do temperatury — było gdzieś z -15°C). Potem straciłem czucie w palcach… nie wiem jak te dzieci wytrzymują to zjeżdżanie na sankach bez piersiówek… Anyway – na fotce wejście do parku z osiedla Sobieskiego.

Jako że (o ile nie ociepli się trochę) nie zamierzam wystawiać czubka nosa z domu przez następne kilka dni — będę pewnie postował odgrzewańce z tego spaceru 😉

Komentarze

  1. voogee

    Przez sekundę myślałem, że to odbicie lustrzane =] Widać, że bardzo zimno – bo ludzi nie ma 👿

    Pamiętam jak byłem dzieckiem to całe ferie potrafiłem zjeżdżać z górki u siebie pod blokiem i najcieplej też nie było a człowiek (mimo iż bez piersiówki 😀 ) do domu to cały spocony wracał 😆

    1. Kamil

      Ja też nazjeżdżałem się z tych górek, napociłem, namokłem, namarzłem — i teraz nie wiem, jak mogłem być taki dziwny 😀 . Cóż, starość pewnie wypacza niewinne dziecięce rozrywki 😉

  2. Chustka

    To były czasy na górce 😀 Na szczęście jestem z pokolenia gdzie dzieciaki spędzały ferie na górce a nie tylko przed kompem :alien:

    1. Kamil

      Hehe — w moim pokoleniu zdecydowana większość spędzała na górce – po prostu dlatego, że nikt nie miał kompa/konsoli 😉 . Choć przyznam, że jak już dostałem C64, pokusa wychodzenia na mróz stała się dziwnie lżejsza 😀

Dodaj komentarz