Dzisiaj naszło mnie coś, żeby spróbować się zmierzyć po raz pierwszy ze szkłem. Muszę stwierdzić, że wariant: jasne tło + zarysowanie konturów czernią spoza rodziny kątów wymaga spoooooro miejsca (czego niestety nie miałem). W zw. z tym stać musiałem z czarnymi płachtami w rękach i pilotem w zębach (dosłownie)
A odnośnie “modela” — raz jeszcze dzięki, V! Pyszny posmak anyżkowy
No ładnie – aż samemu ochoty można nabrać
Jak już wcześniej wspominałem – gratuluję i tak wytrwałości
w jej nie ruszaniu przez tak długi czas
no i raz jeszcze: Na Zdrowie!
Co do samej foty – czy to nowa książka Cię tak zaczęła inspirować?
Chętnie bym zobaczył jak ten “backstage” cały wyglądał
Btw. sam mam ten sam problem – za mało miejsca na takie zabawy. Ach! I świetna szklanka