Właśnie usłyszałem w TV, że za chwilę nastąpi kolejny atak zimy. I nie wiadomo, kiedy się skończy. Jest 12 marca. Po cichu liczyłem, że w pierwszy dzień wiosny będzie można wyjść chociaż w lekkiej kurtce (o t-shircie nie marzę…), wystawić twarz na słońce… na razie się na to nie zanosi. Póki co muszą mi wystarczyć reminiscencje skąpych, rzadkich w tych dniach promieni zachodzącego słońca przez „szkło”. Dobrze, że chociaż w miłym towarzystwie

Ta butelka jest w połowie pełna czy w połowie pusta?
P.S. Mi też marzą się już dni, w których tyłek nie będzie mi odmarzał na spacerze
Przyłączam się do Was
Też już marzę!
o wiosennej pogodzie