Od kiedy mieszkam na osiedlu Sobieskiego (a będzie to już parę ładnych lat) chciałem obejrzeć sobie z bliska ruiny dawnej, jak mi się zdaje, ciepłowni. Ale jakoś nigdy się nie składało.
Wczoraj postanowiłem w końcu to nadrobić – zaczekałem na jakieś w miarę sensowne światło i wgramoliłem się przez ogradzający ją mur. Muszę przyznać, że z bliska wygląda to wszystko jeszcze paskudniej, niż z daleka. Nie mam bladego pojęcia jak to możliwe, że w odległości kilkudziesięciu metrów od granicy osiedla, które jest naprawdę zadbane (jak na polskie warunki) – stoi taki potwór: szkielet starego budynku otoczony dzikim wysypiskiem śmieci i pozostałościami po żulerskich libacjach… środek Europy, 21. wiek… ech…






Takie zachodzące słońce w połączeniu z takim miejscem zawsze jakoś mi się z grami komputerowymi kojarzy (np. Stalker)
Bardzo klimatyczne pierwsze zdjęcie (te z powybijanymi szybami) – świetnie się od nich chmury odbijają. Trzecie z tymi drzwiami też bardzo dobre… zresztą na wszystkich czuć ten klimat
Btw. To już wiem, gdzie następnym razem się spotkamy
Wojtek
? hehe