Zobacz rozmiar 1:1

Złoty Stok

W ten weekend miała miejsce kolejna wycieczka z serii „co fajnego można zobaczyć bez ruszania się za daleko z domu” — tym razem do kopalni złota w Złotym Stoku. Przyznam, że nie miałem wcześniej pojęcia że coś takiego w ogóle jest w Dolnośląskim. 

Kopalnia oczywiście od dawna już jest nieczynna i w tej chwili jedyne złoto, jakie przynosi właścicielom, pochodzi z kasy biletowej i pamiątek z pobliskiego sklepiku :). Zwiedzanie kosztuje 15 zł od osoby dorosłej (są też ulgowe) i w wariancie podstawowym trwa 1,5 godziny. Możliwy jest też m.in. podziemny spływ łodzią, ale na tą atrakcję trzeba niestety umawiać się specjalnie tydzień wcześniej, w zw. z czym nie miałem się okazji przekonać jak to wygląda.

Wart odnotowania jest fakt, że w kopalni, niezależnie od warunków pogodowych, panuje stała temperatura +7°C i wilgotność ponad 90% — co stanowi dość ciekawe doświadczenie, kiedy wchodzi się tam z panujących na zewnątrz 30°C.

W trakcie wycieczki sympatyczna pani przewodnik opowiada m.in. historię kopalni i samej miejscowości. Dowiadujemy się np. że znacznie większy dochód, aniżeli złoto, właścicielom przynosił minerał, z którego uzyskuje się arszenik — podobno wydobyto go tam tyle, że starczyło, żeby wytruć całą Ziemię. Pokazuje również przykłady sprzętu, jakim posługiwali się górnicy czy tzw. Chodnik Śmierci, w którym górnikom przyłapanym na wynoszeniu złota zalewano cementem ręce włożone po łokcie w otwory w skale. I tak zostawiano aż zeszli z tego padołu łez. Do dziś nad tymi otworami jest biały osad na „suficie”, który, jak łatwo się domyślić, jest pochodzenia organicznego… Dziwnie się na to patrzy.

Ponadto w tych 500m chodników które się zwiedza organizatorzy przygotowali kilka urozmaiceń, jak np. zjazd ślizgawką do niższego chodnika, grotę w której wyłożono repliki sztab złota obrazujące cały urobek jaki wydobyto podczas eksploatacji kopalni, czy coś na kształt „tunelu strachu” (podświetlane szkielety, dziwne dźwięki z głośników i takie tam — dzieciaki w każdym razie się cieszyły).

Szczególnie ładnie prezentował się podświetlony jedyny (podobno) w Polsce podziemny wodospad:

Trochę poruszone, wiem, ale były tam de facto egipskie ciemności i nawet ISO 6400 i f/2 nie dało rady.

Zwiedzanie kończy się jazdą podziemną kolejką (z dość dużą prędkością, trzeba przyznać) aż na zewnątrz.

PS. Kilkaset metrów od kopalni jest genialny park linowy – poza zwyczajnym łażeniem po linowych mostkach między drzewami, są też zjazdy grubo powyżej 30m nad ziemią :D. Na pewno jeszcze kiedyś się tam wybierzemy, specjalnie w tym celu.

Komentarze

  1. Wojtek

    Widzę, że wycieczka się udała 🙂 Kopalnia faktycznie wygląda na opuszczoną, bo na zdjęciach wygląda jakby kompletnie nikogo tam nie było ^_^ Przyznaj się – odłączyłeś się do grupy w poszukiwaniu prawdziwego złota :bandit:

  2. Pingback: Kamieniec Ząbkowicki | kamilpelka.com

Dodaj komentarz