Windows 7, Ubuntu + SAMBA i Windows Live ID Sign-In Assistant

Dziś trafiłem na coś, co sprawiło, że rozdziawiłem gębę ze zdumienia. Próbowałem mianowicie dostać się z Ubuntu (a potem również z XBMC na tej samej maszynie, rezultat ten sam) do udziału udostępnionego na Windows 7. Nic. Pyta o nazwę użytkownika i hasło. Dziwne, bo udostępniałem specjalnie bez autoryzacji. Włączam lapsa z Vistą — wchodzę do tegoż udziału bez problemu. No ok, myślę, czyli albo po stronie Windows 7, albo w Ubuntu / SAMBIE.

Skonfigurowałem w Win 7 wszystko, co znalazłem w necie — kombinacje via rejestr z włączeniem kompatybilności autoryzacji, włączyłem udostępnianie z hasłem, przełączyłem szyfrowanie z 128bit na niższe… Nic. Zabrałem się po stronie Ubuntu — kombinacje z użytkownikami SAMBY / Linuxa, typami autoryzacji i co tam jeszcze. Dalej to samo.

Wreszcie trafiłem przypadkiem na post na jakimś forum, z — bezsenowną, zdawałoby się — radą, żeby odinstalować w Win Live Essentials. Coś mnie tknęło — sprawdzam. No ale nie mam tego. Hm, ale mam coś innego „Live” — mianowicie „Windows Live ID Sign-In Assistant”. I w tym momencie coś mi zaskoczyło pod kopułą, że dawno temu też miałem z tym jakieś problemy (również merytorycznie zdawałoby się kompletnie odległe od przeznaczenia tego oprogramowania). I co? Jak rączką odjął.

Memo na przyszłość: po każdej reinstalacji Windowsa upewnić się, że cichcem z jakimś softem / grą nie zainstalował się Windows Live ID Sign-In Assistant. A jak tak — natychmiast odinstalować to badziewie.

Dodaj komentarz