Zobacz rozmiar 1:1

Marznące kaczki

W miniony weekend moja małżonka wykazała ogromne zaniepokojenie losem biednych kaczek na zamarzającej Oławce. Chcąc niechcąc musiałem zatem jej towarzyszyć w procesie dokarmiania.

DSC_9209 DSC_9224

Jako że liczne źródła twierdzą, iż najpowszechniej stosowana przez emerytów karma dla kaczek (chleb) jest dla nich niezdrowy, zaopatrzyliśmy się w torbę płatków owsianych, będących jakoby dla nich pokarmem odpowiednim. Pomni jednakowoż starej prawdy, że to co zdrowe niekoniecznie jest smaczne, i vice versa, trochę chleba wzięliśmy ze sobą również.

Na miejscu okazało się oczywiście, że kaczki w nosie (czy dziurach w dziobie) mają płatki — najwyraźniej nie znały zupełnie takiego żarcia.

DSC_9247

Na chleb rzucały się za to jak ja na Laysy.

DSC_9270

DSC_9238

Do tego stopnia, że dochodziło do lokalnych konfliktów zbrojnych.

DSC_9279Koniec końców Asia wzięła się na sposób i wysypała im płatki na lód, a na nie resztkę chleba. Kacze dzioby zgarniały równo jedno i drugie, a kiedy chleb wyszedł, okazało się, że i płatki jeść się da.

DSC_9288

Zmarzłem przy tym wszystkim jak cholera i obawiam się, że „kacza mama” będzie mnie tam ciągnąć również i dziś (a „Black Flag” stygnie…)

 

Komentarze

  1. Wojciech Grzanka

    Pięknie im lśnią te zielone łby w słońcu 🙂 Doceniam poświęcenie – akurat wczoraj sam byłem 4h w namiocie (podglądałem czaple 😉 ) i wiem jak zimno było (brr….). Swoją drogą przydałby mi się taki kombinezon z gęsich piór – skoro tak dobrze chroni od zimna 😉

    P.S. Mam nadzieję, że „Black Flag” o wiele lepszy od III części… 🙂

Dodaj komentarz