Zbliżając się do końca niedzielno-zoologicznego cyklu — dziś prezentują moje „ulubione zwierzę”
Tag Archives: osobiste
Słonie – ZOO Wrocław
Hipopotamy – ZOO Wrocław
Foki z wrocławskiego ZOO
Na całe szczęście, od czasu do czasu, prognozy pogody jednak się spełniają. W niedzielę na Dolnym Śląsku mieliśmy cudowne, słoneczne 15 stopni Celsjusza – zatem idealną pogodę na małą wycieczkę. Dałem się na szczęście na takową namówić mojej Asi i odwiedziliśmy wrocławskie ZOO. Pojechaliśmy dość wcześnie, w zw. z czym było bardzo przyjemnie (mało ludzi!).
Nie byłem tam dość dawno (chyba ponad rok) i muszę powiedzieć, że wiele się zmieniło (na szczęście — na lepsze). Szczególnie spodobało nam się nowe „fokarium” (o ile tak można nazwać jeden basen). Wreszcie można oglądać te śmieszne zwierzątka zarówno z góry, jak i spod wody! A jako że przy okazji udało nam się trafić na porę karmienia (zwierzaki musiały zasłużyć na swoje rybki aportowaniem różnych rzeczy, tudzież innymi wygłupami) — było naprawdę na co popatrzeć. Poniżej – jak zwykle – kilka dodatkowych fotek
Stanowicki Kiciur
Działka
To, co widać na powyższym zdjęciu, to już za niedługo (niecały tydzień, licząc od 09 / 10 / 2009) będzie Nasz Działka
Wprawdzie na razie wygląda jak Afganistan (no, może trochę za zielono), ale mam niekłamaną nadzieję, że już za kilka lat będzie w tym miejscu mały domek :).
- Działka w Stanowicach, pt.4
- Działka w Stanowicach, pt.3
- Działka w Stanowicach, pt.2
Nowa wersja!
Dłuuuuugo nic nie postowałem, bo pracowałem nad kolejną odsłoną bloga :). Tym razem (jak widać) postawiłem na ciemny design, z możliwie daleko posuniętą prostotą. Oto jak poukładałem stronę główną: Czytaj dalej
Wojtek z parasolką
Kolejna fotka z potężnej sesji z króciutkiego urlopu w Domku.
Strumyczek w Nowym Waliszowie
W sierpniu miałem przyjemność spędzić czas z żoną i przyjaciółmi w wynajętym domku niedaleko Nowego Waliszowa. Zaraz obok niego płynął cudownie zimny i uspokajająco mruczący strumyczek. Najpiękniejsze parę dni w tym roku
Baterie przyszły…
No cóż… Ujmę to tak. Nadzieje na cudowną przemianą ebayowych triggerów w Pocket Wizardy okazały cię cokolwiek płonne. Mógłbym się łudzić efektem placebo i wmawiać sobie, że jest lepiej, anieżeli z badziewnymi chińskimi bateriami, które przyszły razem z triggerami z Hong-Kongu. Fakty natomiast są takie, że różnicy specjalnej nie widzę.



























