Jako że odbieram i wysyłam mnóstwo poczty, mój folder z korespondencją puchnie do niemałych rozmiarów. I to pomimo faktu ustawienia w Thunderbirdzie opcji automatycznego kasowania maili starszych niż pół roku.
Dziś z niekłamanym podziwem zauważyłem, że osiągnąłem osobisty rekord w postaci folderu poczty równego 3 755 megabajtów. Wprawdzie znam ludzi, którzy biją mnie w tej konkurencji wielokrotnie, ale to były osoby, kórych poziom obeznania z komputerem i Internetem określiłbym na gdzieś między Dziećmi Neostrady a bywalcami Naszej Klasy i Fotka.pl.
Tak czy siak – wydawało mi się, że dbam o trzymanie poczty w ryzach (poprzez wspomniane ograniczenie czasowe przechowywanych wiadomości). A tu niespodzianka…
Ale chwila googlania i okazało się, że oprócz kasowania z automatu starych wiadomości, można jeszcze kompaktować foldery. Wygląda na to, że istnieją na to trzy metody (z czego ja zastosowałem pierwszą i trzecią):
- Ustawienie w opcjach automatycznego kompaktownia: Kolejno w menu — Narzędzia > Opcje > Zaawansowane > Sieć i miejsce na dysku i tam zaznaczami „Automatycznie porządkuj foldery, gdy zaoszczędzi to więcej niż n KB”.
- W drzewie folderów po lewej zaznaczamy nasze konto, a potem w menu: Plik > Porządkuj foldery.
- Instalujemy rozszerzenie Xpunge, dodajemy do paska odpowiedni button i go klikamy. Voila!
Efekt? Z 3 755 MB zszedłem do 1 383 MB! Chyba więc warto :).
Pewnie nie mi jednemu się to zdarza, że czasem zamiast obiecanego przez nadawcę maila załącznika, znajduję dziwaczny plik „winmail.dat”. Tu właśnie wychodzi jedna z najgłupszych wad Windowsa (która przemawia jednocześnie na korzyść Linuxa) — rozpoznawanie rodzaju pliku po jego rozszerzeniu. Rozszerzenie „.dat” bowiem znaczy równo i dokładnie nic. Używać go mogą pliki dziesiątek, jeśli nie setek programów ( http://filext.com/file-extension/DAT ).
Najwyraźniej nie ja jedyny czułem daleko idącą odrazę do przedpotopowych ikon OpenOffice’a, rodem z Windowsa 3.1, bo niedawno trafiłem na projekt, który postanowił temu zaradzić. Chłopaki na 

Przed chwilą zrobiłem upgrade Drupala do najnowszej stabilnej wersji – 5.7. Proces przebiegł szybciutko (dzięki dostępowi do shella na serwerze) i bez większych problemów (na chwilkę zniknęły sidenoty, ale udało się prędko przywrócić).


Wg krążących ostatnimi dniami w Necie