Tag Archives: software

Appupdater

Zapostowany w Technika | Tagi: , , , | Skomentuj

Jeśli miałbym wymienić jedną rzecz, która w Ubuntu była dla mnie absolutnie bezkonkurencyjna w stosunku do Windowsa, byłoby to zarządzanie softem przez repozytoria. Żadnego szukania po różnych stronach WWW, żadnych kłopotów przy aktualizacji różnych programów — wszystko w jednym miejscu – szybko i wygodnie.

Najwidoczniej nie ja jeden za tym tęsknię, bo ostatnimi czasy pojawia się coraz więcej aplikacji pod Win, które mają emulować takie udogodnienie. Jedną z najciekawszych propozycji jest chyba Appupdater.

Obsługa jest banalnie prosta — sprowadza się do wydania kolejno dwóch poleceń z konsoli:

  • "appupdater –update" — dla znalezienia w naszym systemie programów, które aplikacja ta obsługuje (kompletna lista tutaj).
  • "appupdater –upgrade — dla przeprowadzenia samej aktualizacji softu (program zapyta wcześniej, czy aby na pewno chcemy kontynuować operację.

Za Lifehacker’em

Photoshop: zaznaczanie w trybie „Maximized Screen”

Zapostowany w Technika | Tagi: , , , , , | Skomentuj

Od kiedy pamiętam, wszelkie alternatywne tryby wyświetlania projektów w Photoshopie (alternatywne, czyli wszystkie poza "Standard Screen Mode" – zmienia się je klawiszem "F") były dla mnie mało użyteczne z jednego powodu — zaznaczania w dużym powiększeniu. W sytuacji, kiedy musiałem zaznaczyć jakiś fragment projektu z dużą dokładnością (co do pixela) – np. dla potrzeb eksportu grafiki webowej – często konieczne było przeciąganie zaznaczania "poza ekran" (bo w dużym powiększeniu rzadko cały obiekt mieści się na jednym ekranie). Photoshop zaczyna wtedy scrollować projekt – niestety, w każdym jednym trybie wyświetlania poza "Standard" robi to koszmarnie wolno. Do tego stopnia, że przejechanie 800px (średniej szerokości projekt webowy) trwa dobrych kilkadziesiąt sekund.

Tak było jeszcze kilka dni temu – bo wtedy przypadkim nasinąłem w czasie tego scrollowania… SHIFT! Okazuje się, że PS przeskakuje wtedy co 10px (jak w robi to w większości narzędzi), dzięki czemu scrollowanie jest bardzo szybkie! Wreszcie mogę swobodnie korzystać z trybów maksymalizujących wykorzystanie ekranu :).

Album Cover Art Downloader

Zapostowany w Technika | Tagi: , , , | Skomentuj

Trafiłem dziś na naprawdę przydatny mały programik, który bardzo przyspiesza ściąganie okładek do albumów z muzyką – Album Cover Art Downloader. Pewnie nie każdy się przejmuje, czy jego muzyka jest uzupełniona o okładki, ale mi osobiście przyspiesza to przeglądanie kolekcji – to raz – a dwa – uważam, że okładki stanowią dopełnienie artystyczne muzyki w niemniejszym stopniu, aniżeli klipy.

ACAD jest bardzo prosty w obsłudze – może nawet za bardzo (bo przydałaby się np. możliwość nagrywania okładek w dowolnym miejscu). Tym niemniej – w moim przynajmniej przypadku – spełnia swoje zadanie znakomicie. Pozwala w jednym panelu przeglądać folder z muzyką, w drugim natomiast wyszukiwać okładki w kilku onlineowych serwisach (z czego Amazon jest oczywiście najbardziej przydatny). Aplikacja uzupełnia nawet automatycznie kryteria wyszukiwania, na bieżąco parsując układ folderów z empetrójkami (warunkiem poprawnego działania tego mechanizmu jest oczywiście jakiś minimalnie sensowny porządek w folderach – inaczej trzeba będzie wpisywać artystę i nazwę albumu ręcznie).

Umarł WMP11, niech żyje Foobar 2000

Zapostowany w Technika | Tagi: , , | 2 Komentarzy

Do dziś wydawało mi się, że wbudowany w Vistę Windows Media Player 11 całkowicie wystarcza mi do zwyczajnego, codziennego słuchania muzyki. Z mojego punktu widzenia, ma kilka zalet:

  • Szybkie wyszukiwanie, znane z całej Visty
  • Dość przyjemny interfejs
  • Przeglądanie biblioteki po okładkach płyt
Domyślny interfejs Foobara.

Domyślny interfejs Foobara.

Ale ostatnio coraz mocniej zaczęły doskwierać mi małe uciążliwości związane z jego używaniem – jak choćby brak globalnych skrótów klawiszowych, niemożność minimalizacji do traya, spory mimo wszystko footprint w pamięci, niemałe zużycie procesora, poczucie przeładowania interfejsu (mimo wszystko), żenująca wręcz ilość dostępnych pluginów (z czego większość płatna). Nie chciałem wracać do winampa, głownie dlatego, że jakoś nie pasuje mi koncepcja jego interfejsu. Zacząłem się rozglądać za alternatywami. Od dłuższego czasu trafiałem w Necie na pochwały pod adresem Foobara2000. Odstraszał mnie jednak jego defaultowy interfejs.

Interfejs Foobara po kilku zmianach.

Interfejs Foobara po kilku zmianach.

Ale, jak się okazuje, to, co było słabością WMP 11, jest wielką siłą Foobara 2000 — mianowicie ogromna ilość pluginów i spora rzesza zapaleńców wspierających ten player. Po zainstalowaniu kilku wtyczek i ściągnięciu nowego projektu interfejsu – z brzydkiego kaczątka mamy ślicznego łabędzia :)

Cóż, żegnaj Windows Media Playerze :).